Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Rozmowa z prof. Moniką Płatek, ekspertką w zakresie kryminologii i prawa karnego,

rozmawiała Małgorzata Saliw

Jak ocenia Pani reformy wymiaru sprawiedliwości, wprowadzane przez rząd PiS-u? Przeciętny Kowalski chciałby, aby wyroki zapadały szybciej, ale czy rozumie, o co chodzi?

Problemy wymiaru sprawiedliwości dotyczą nie tylko szybkości postępowań, ale również komunikacji, w mniejszym stopniu niezależności sędziów, w większym – braku przejrzystości co do reguł, które panują. Żadna ze zmian wprowadzonych przez obecnie rządzących nie sprawiła, aby problemy te zostały rozwiązane, bo też nie to było celem.

Jaki był cel?

Pod pretekstem wprowadzania zmian tak naprawdę dąży się do zniszczenia niezawisłości sędziów oraz sądów, które są dla Kowalskiego bezpiecznikiem, że nie padnie ofiarą ludzi, którzy mają władzę. Do sądu idziemy po to, żeby ustalić, jak postępować z dzieckiem, kiedy nie potrafimy się dogadać ze współmałżonkiem bądź rodzicem dziecka, idziemy po to, żeby się rozwieść, czasami aby uzyskać zgodę na ślub, żeby ustalić kwestie pracownicze, zaś w sprawach karnych – dowiedzieć się, czy jesteśmy winni. Kiedy sąd nie jest niezależny od władzy, bo kariera i pozycja sędziów zależą od tej władzy, nasza sprawa jest z góry przegrana. Władza, niszcząc sądy, degeneruje się, ludziom pozostawiając strach przed niepewnością losu. W odniesieniu do zmian wprowadzanych w wymiarze sprawiedliwości nie należy więc używać słowa „reforma”, bo to jest deforma – niszczenie państwa i odbieranie zwykłym ludziom gwarancji bezpieczeństwa w zetknięciu z władzą.

Kowalski zdaje się to rozumieć w coraz większym stopniu, o czym m.in. mogą świadczyć grudniowe demonstracje solidarności z sędziami, wywołane wszczęciem postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Pawła Juszczyszyna, który zażądał list poparcia do KRS.

Ludzie nie wyszli na ulice w obronie sędziego Juszczyszyna; wyszli, ponieważ symbolizuje on nieprawość, jaka się dzieje. Sędzia Juszczyszyn nie miał innego wyjścia, jak zażądać od KRS potwierdzenia, że skład sędziowski jest prawidłowo obsadzony, gdyż takie pytanie zadała mu jedna ze stron postępowania. Żądanie to oznaczało również wgląd do podpisów, które zostały złożone pod nazwiskami kandydatów na sędziów. Wcześniej stała się rzecz niedopuszczalna. Władza wykonawcza zakwestionowała wyrok sądu administracyjnego, który stwierdzał, że listy poparcia sędziów do KRS mają być jawne. Podparto się opinią Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Rząd PiS pozwala sobie na kwestionowanie wyroków sądu, które są ostateczne, gdyż okazały się niezgodne z jego interesem. Oznacza to, że władza, która lekceważy wyroki sądu, lekceważy również dobro zwykłych ludzi. Równie dobrze może zostać zakwestionowane np. moje prawo do mieszkania czy moja umowa o pracę.

Przez kogo?

Przez ludzi, którzy są u władzy: ministra sprawiedliwości, Inspektora Ochrony Danych Osobowych, polityków PiS-u lub ich popleczników. Mamy prawo podejrzewać, że skoro robi się tak wielkie zamieszanie, ludzie wyznaczeni przez neo-KRS na sędziów, nie są sędziami. Tym bardziej że neo-KRS nie jest organem uprawnionym do orzekania, czy ktoś może być sędzią, czy nie. Nie przez przypadek ta władza robi wszystko, aby zniszczyć wolne media.

Czy naprawdę potrzebne są ciągłe zmiany prawa? I jego zaostrzanie?

Rozwolnienie ustawodawcze jest szkodliwe. Prawo nie potrzebuje ciągłych zmian, lecz wdrażania dobrych praktyk. Tymczasem władzy wydaje się, że rządzi, gdy zmienia prawo. Zmiany w prawie nie są szkodliwe z natury, szkodliwe jest sądzenie, że zmiana prawa automatycznie zmieni rzeczywistość. Szkodliwe jest traktowanie prawa instrumentalnie dla swoich potrzeb. Zmiany w ustawie o Sądzie Najwyższym, które miały być reformą tego sądu, oraz wprowadzane co chwilę kolejne zmiany do zmian, niosą konsekwencje. Po pierwsze niszczą nasze zaufanie do prawa, bo uniemożliwiają nam zapoznanie się z nowymi przepisami. Po drugie rodzą podejrzenie, że nie można ufać rządzącym, ponieważ nie realizują oni naszych interesów, lecz własne. Prowadzą do bałaganu. Wprowadzają stan, który zagraża stabilności państwa. Ludzie, którzy prowadzą biznesy, nie mogą żyć w ciągłej niepewności co do stanu prawa. Osobiście nie odważyłabym się podjąć w Polsce działalności gospodarczej, zarówno ze względu na stan prawa, jak i z powodu stanu wiedzy urzędniczej i praktyk urzędniczych, a także obecnie przy braku wiary co do niezawisłości sądów.

Więcej w wydaniu drukowanym czasopisma Świat Elit 1/2020 (140)

Fot. Krzysztof Żuczkowski

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.