Z Jackiem Bonieckim, dyrektorem Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca „Mazowsze”,
rozmawiał Andrzej Kozera

 

Jest Pan dyrektorem jednego z największych zespołów na świecie, najsłynniejszego zespołu w Polsce, Ambasadora Kultury Polskiej za granicą. Co to dla Pana znaczy?

– To wielki zaszczyt i duma. Ale przede wszystkim zadanie, któremu staram się sprostać. Jestem nie tylko dyrektorem, ale również dyrygentem i dla mnie to szczególna odpowiedzialność. Nie tylko przed naszymi widzami, którzy za każdym razem oczekują od nas występów na najwyższym poziomie, ale również przed tymi, którzy ten zespół założyli: Mirą Zimińską-Sygietyńską i Tadeuszem Sygietyńskim

…który był dyrygentem, tak jak Pan?

– Tak się złożyło, że jestem pierwszym po Tadeuszu dyrektorem-dyrygentem „Mazowsza”. Często gdy gramy utwory tego wielkiego, choć może trochę zapomnianego kompozytora, zastanawiam się, czy byłby z nas zadowolony, czy byłby zadowolony ze mnie. Sygietyński był znakomitym symfonikiem. Pisał wspaniałą muzykę. Także tę opartą na motywach ludowych, która stała się fundamentem zespołu „Mazowsze”. Niestety żył krótko. Gdyby nie jego przedwczesna śmierć, „Mazowsze” byłoby pewnie w posiadaniu muzyki z terenu całej Polski, napisanej ręką mistrza.

A teraz prezentujecie folklor całej Polski?

– Można powiedzieć, że tak. „Mazowsze” ma opracowanych 42 regiony z terenu Polski. Trzeba wspomnieć, że to nie tylko muzyka, ale również przyśpiewki, tańce i kostiumy – czyli to, co jest naszą chlubą i dumą. Cały czas jednak pracujemy nad kolejnymi regionami. W najbliższym czasie chcemy uzupełnić nasz program o folklor Warmii i Mazur. Musimy jednak cały czas pamiętać, że zespół „Mazowsze” to, jak mawiał wielki Bogusław Kaczyński – krytyk muzyczny i przyjaciel naszego zespołu,  nie jest zespół folklorystyczny. Podobnie jak Chopin nie był kompozytorem ludowym, ale komponował muzykę opartą na motywach ludowych. Nasze suity muzyczno-taneczne są stylizacją folkloru przedstawioną tak, by był on zrozumiały dla każdego widza i nadawał się do pokazania na najbardziej prestiżowych scenach świata.

Skoro już jesteśmy przy scenach, to gdzie można oglądać „Mazowsze”?

– W zasadzie można powiedzieć, że wszędzie. Gramy koncerty w całej Polsce, za granicą, ale też na swojej własnej scenie w siedzibie Zespołu, w podwarszawskich Otrębusach. To jest nasze miejsce gdzie odbywamy próby i prowadzimy działalność koncertową. I tam zapraszamy wszystkich, który kochają „Mazowsze” i tych, którzy „Mazowsza” jeszcze nie znają.

Macie się czym pochwalić. Duża, nowoczesna sala widowiskowa, pałac, hotel, karczma, a do tego zabytkowy park…

– Tak. Nasza siedziba to piękne miejsce, tuż obok wielkiej aglomeracji warszawskiej, a jednak w otoczeniu przyrody. Nasz zabytkowy Park w Karolinie niedawno przeszedł rewitalizację. Spacery po mazowszańskich dróżkach niejednemu przywracają spokój i przynoszą ukojenie po całym dniu czy tygodniu pracy.

A potem można pójść na koncert. Sala koncertowa, bardzo nowoczesna, klimatyzowana, którą można modyfikować, stwarza wiele możliwości…

– Tak, jest to sala wielofunkcyjna, na której gramy zarówno nasze sztandarowe mazowszańskie koncerty jak i koncerty innego typu: od symfonicznych po muzykę pop. Sala daje ogromne możliwości. Jest nowocześnie wyposażona. Mamy znakomite oświetlenie, staramy się tez o wymianę nagłośnienia na jedno z najnowocześniejszych na świecie. Ponadto na samej sali jest możliwość wystawienia foteli z widowni i zrównania podłogi ze sceną. Wówczas uzyskujemy ogromną powierzchnię pod eventy. Bliskość miasta, ale jednak z oddechem przyrody, jaki stwarza nasz park i pobliski las, stanowią doskonałą przestrzeń do spotkań, do wspólnych działań artystycznych. Czynią z tego miejsca swoiste centrum kultury.

 

„Mazowsze” to także wspaniałe koncerty dla Polonii, która ze łzami w oczach chłonie w takich momentach polskość, jaką im zawozicie. Niedawno mieliście bardzo wzruszające spotkanie z Polonią na Litwie…

– …a także w Irkucku, na dalekiej Syberii. To też było niesamowite przeżycie. Te wyjazdy oprócz waloru artystycznego i poznawczego, mają walor sentymentalny. „Mazowsze” było, jest i chyba będzie takim zespołem, który od lat przybliża ludziom Polskę. Oni wprost kojarzą „Mazowsze” z Ojczyzną. Tym bardziej Polacy, którzy musieli się w różnych okresach i z różnych powodów znaleźć poza granicami kraju…

Więcej w wydaniu drukowanym czasopisma Świat Elit 2/2019 (138)