W życiu warto zachowywać umiar i rozwagę. Dzielić czas na pracę i przyjemności. Czerpać radość z każdego poranka i promyka słońca, być życzliwym dla każdego człowieka i uśmiechniętym. To jest moja recepta – wystawia receptę na zdrowie prowadząca projekt „Zdrowa Polka” Beata Małecka-Libera, senator, przewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia, lekarz.

Według zapewnień ministra zdrowia groźba epidemii już minęła, zostały zdjęte obostrzenia, nasze twarze znowu stały się rozpoznawalne. Czy to oznacza, że wirusa już nie ma, że nic z jego strony nam nie zagraża? Jak powinniśmy się teraz zachowywać, czego przestrzegać, a z czego możemy definitywnie zrezygnować?

Stan epidemii został zamieniony na zagrożenie epidemiczne. Oznacza to, że wirus jest cały czas wykrywany. W jakiej ilości, dokładnie trudno ocenić, bo odeszliśmy od testowania. Dzięki szczepieniom przebieg zakażenia jest łagodniejszy, więc często pacjenci nie zgłaszają się z tymi objawami do lekarza. Niewiadomą będzie okres jesieni, bo wirus cały czas mutuje, a jesienią zawsze wzrasta liczba zakażeń drogą kropelkową. Istnieje więc ryzyko kolejnej fali epidemii. Mam nadzieję, że Ministerstwo Zdrowia przygotowuje się na taką sytuację i podejmowane decyzje będą zapobiegać rozprzestrzenianiu się zakażeń. Chociażby propagowanie szczepień, w tym tych na grypę. My, mając to doświadczenie, powinniśmy nadal zachowywać reżim sanitarny, myć często ręce, zachowywać dystans, szczególnie w pomieszczeniach zamkniętych, a w razie objawów infekcji nosić maseczkę.

Krytycznie wypowiadała się Pani w mediach o zarządzaniu kryzysowym, związanym z problemem uchodźczym. Jak powinna wyglądać koordynacja służb w tym zakresie, kto i w jaki sposób miałby tutaj dowodzić?

Wielka fala uchodźców z Ukrainy, ich ucieczka przed dramatem wojny pokazała ogromną wrażliwość naszego społeczeństwa. To ono w pierwszych tygodniach otworzyło swoje serca i domy. Nie pytając o nic, Polacy organizowali pomoc Ukraińcom. Państwo polskie w tych pierwszych dniach stało obok, mimo że informacje o nadciągającej wojnie ekipa rządząca miała kilka miesięcy wcześniej. To był ten czas, w którym sztab kryzysowy powinien organizować rozwiązania systemowe. Ich wyraźnie brakowało. To samorządy same przejmowały na siebie organizowanie życia uchodźcom z Ukrainy. Brakowało mi również sprawnego zarządzania na wszystkich punktach granicznych, związanego z reżimem sanitarnym i możliwością szczepień na granicy.

Czy nasza służba zdrowia przygotowana jest na działania wspierające ofiary wojny w sferze psychologicznej, podstawowej opieki zdrowotnej, higienicznej i epidemicznej? Czy jednocześnie jest w mocy, by działać przy tym w normalnym zakresie, czy jednak z czegoś musi zrezygnować, bo może nie starczyć środków i ludzi?

Nasza ochrona zdrowia jest mocno przeciążona psychicznie i fizycznie dwuletnią walką z koronawirusem. Braki personelu, początkowo brak środków ochrony osobistej, masowe zakażenia i zgony w trakcie kolejnych fal epidemii musiały odcisnąć piętno także na pracownikach ochrony zdrowia. Pracownicy zderzyli się z ogromem tragicznych wyzwań, często mało przygotowani, bez wsparcia psychicznego, a to wszystko pod dużą presją czasu. Teraz odbudowa systemu opieki zdrowotnej, jego dofinansowanie i pomoc muszą stać się priorytetem. Tym bardziej, że został zaciągnięty tzw. dług zdrowotny – opóźniona diagnostyka i leczenie, co przekłada się na opóźnione rozpoznanie i gorsze rokowania w leczeniu. Dodatkowo w naszym kraju przebywa około 2 mln kobiet i dzieci z Ukrainy, które także chorują i wymagają leczenia. Ogromna liczba zgonów i pogorszenie wskaźników zdrowotnych muszą być alarmem i należy robić wszystko, by dać wsparcie pracownikom systemu, tym bardziej, że jest ich tak mało.

(…)

Więcej w czasopiśmie „Świat Elit” nr 3/2022

rozmawiał Janusz Maciejowski

Foto: archiwum własne B. Małeckiej-Libery

Magazyn „Świat Elit” w wersji elektronicznej (PDF) kupisz TUTAJ