Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Rozmowa z Lidią Staroń, niezależnym senatorem,

rozmawiała Małgorzata Saliw

 

Od lat skutecznie pomaga Pani ludziom. Do Pani biura, dawniej poselskiego, a obecnie senatorskiego, zgłaszają się osoby z całej Polski.

Codziennie wpływa kilkadziesiąt listów, setki e-maili oraz przychodzi kilkanaście osób, aby przedstawić swój problem i prosić o pomoc. Mam naturę społecznika, interweniuję zawsze, gdy widzę ludzką krzywdę. Do polityki trafiłam z przekonania, nie godząc się na panujące bezprawie i patologię w polskiej spółdzielczości, urzędach i sądownictwie. W swoich działaniach od początku kieruję się ustawą „O wykonywaniu mandatu posła i senatora”, która w artykule 1 rozdziału I mówi, że posłowie i senatorowie wykonują swój mandat, kierując się dobrem Narodu. Ja kieruję się dobrem moich wyborców – to oni i ich interesy są dla mnie najważniejsze. Walczę o prawa zwykłych, często mocno skrzywdzonych ludzi. Nie możemy zamykać oczu na ludzką krzywdę, musimy reagować, jeśli dookoła nas dzieje się niesprawiedliwość. W jakim kraju będziemy żyć, jeśli zaprzestaniemy walki z patologiami?

 

Nie boi się Pani zadzierać z sitwą?

Wielokrotnie mnie zastraszano, próbowano zdyskredytować w mediach. W moim samochodzie przecięto przewód hamulcowy, innym razem przebito opony. Mimo to wiedziałam, że nie mogę odpuścić. Pomimo szykan doprowadziłam do rozbicia „mafii” spółdzielczej w Olsztynie. Zdemaskowałam także powiązanych z korupcyjnym układem sędziów. Dzisiaj też nierzadko spotykam się z nieprawdziwymi i próbującymi zniszczyć moje dobre imię informacjami. Takie działania nasilają się szczególnie wtedy, gdy pracuję nad zmianami prawa, by było ono korzystne dla obywateli, a nie dla wybranych grup interesu. I oczywiście w okresie kampanii wyborczej.

 

W 2011 roku startowała Pani z okręgu olsztyńskiego z 3. miejsca, osiągając bardzo dobre, drugie miejsce na liście wyborczej. Cztery lata później PO nie umieściła Pani na swojej liście, gdyż nie godząc się na układy i patologię, m.in. w obszarze spółdzielczości, stała się Pani dla nich niewygodna. Wystartowała Pani wówczas do senatu z własnego komitetu „Lidia Staroń – Zawsze po stronie ludzi”, pokonując kandydatów PO i PiS i uzyskując najwyższy w całym regionie wynik: ok. 64 tys. głosów. Jak to się udało?

Jestem jedynym niezależnym senatorem obecnej kadencji. Wiedziałam to i udowodniłam, że od partii ważniejszy jest człowiek. Nie popierało mnie żadne ugrupowanie. Myślę, że wyborcy docenili moją ciężką, systematyczną pracę. Bardzo im za to dziękuję. Moje hasło wyborcze – „Zawsze po stronie ludzi” – nie jest pustym frazesem. Ludzie wiedzą, że mogą na mnie liczyć, a w moim biurze uzyskają bezpłatną i skuteczną pomoc. Wiedzą także, że od lat walczę z bezprawiem i układami, m.in. z nieuczciwymi komornikami i urzędnikami krzywdzącymi ludzi. Myślę, że nie zmarnowałam żadnego oddanego na mnie głosu i nie zawiodłam swoich wyborców, bo zawsze stałam po ich stronie.

 

Z raportu, jaki opublikowała Pani na swojej stronie internetowej, wynika, że w minionej kadencji jako senator RP podjęła Pani ponad 6 tys. interwencji krajowych i regionalnych w indywidualnych sprawach osób pokrzywdzonych przez lichwiarzy, komorników, urzędników czy oszustów. Nie zdołamy omówić wszystkich, ale proszę powiedzieć, jakich spraw zazwyczaj dotyczyły te interwencje?

Przeróżnych. Pomogłam młodemu małżeństwu, do którego dwa lata po zakupie mieszkania przyszedł komornik, chcąc zlicytować ich lokal za długi poprzedniego właściciela. Inny przykład: pan Zdzisław stracił przed laty członkostwo w spółdzielni. W 2017 roku odzyskał prawo do lokalu, za który wcześniej zapłacił. Gdy wraz z żoną chcieli stać się formalnie jego właścicielami, spółdzielnia zażądała haraczu: najpierw 300 tys. zł, potem 60 tys. zł, wreszcie 15 tys. zł – o taką sumę go pozwano. Napisałam odpowiedź na ten pozew i sąd oddalił absurdalne żądanie spółdzielni.

Dzięki mojej interwencji sąd przyznał kobiecie rentę, którą po latach ciężkiej choroby nowotworowej urzędnicy ZUS-u chcieli jej odebrać. Pomogłam także babci, która wychowywała dwoje wnucząt, uzyskać świadczenie 500+. Interweniowałam, gdy Wojewódzki Zespół do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności „uzdrowił” 15-letnią Julię, która od urodzenia cierpi na zanik móżdżka. Jej matka straciła świadczenie pielęgnacyjne i nie miała pieniędzy na rehabilitację. Odwołałyśmy się do sądu, który zmienił orzeczenie. Kolejna moja interwencja spowodowała, że firma zajmująca się odszkodowaniami oddała 100 tys. zł (wcześniej pobrane) na leczenie sparaliżowanej po wypadku Milenki. Dziecko otrzymało też rentę. Udało mi się odzyskać gospodarstwo odebrane podstępnie przez lichwiarza kilkanaście lat wcześniej, a także wywalczyć dla rolników z powiatu olsztyńskiego wypłatę dotacji, wstrzymanych z powodu błędu formalnego we wniosku. Dzięki mojej interwencji mieszkańcy Olsztyna nie zapłacili horrendalnej kwoty za nieprzeprowadzoną eksmisję, w innej sprawie komornik oddał 10 tys. zł bezpodstawnie naliczonej zaliczki, kolejny zwrócił sprzęty domowe, bezprawnie zabrane osobie niebędącej dłużnikiem.

Tych spraw są tysiące. Staram się nikogo nie zostawić bez pomocy. Jednak czasem ludzie szukają jej za późno i wtedy mimo najszczerszych chęci niewiele mogę już zrobić.

Więcej w wydaniu drukowanym czasopisma Świat Elit 3/2019 (139)

FOTO archiwum własne Lidii Staron

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.