Reklama

Rozmowa z Kayah, piosenkarką, autorką tekstów oraz producentką muzyczną

Opowiadając o projekcie Transoriental Orchestra wyznała Pani: „Album ten jest moim powrotem do muzyki etnicznej i nurtu World Music, w którym to zawsze czułam się świetnie, a dzięki współpracy z Goranem Bregovicem, Cesarią Evorą czy też Verą Bilą osiągnęłam sukcesy”. Co takiego jest w muzyce świata, że nieustannie Panią fascynuje i inspiruje?

Chyba prawda, która wynika z nie podążania za trendami, nie uczestniczenia w wyścigu na listach przebojów. Taki stan mi odpowiada. Poza tym zaspakajam w ten sposób swoją wielką potrzebę podróżowania. Dzięki muzyce etnicznej podróżuję „uchem” po mapie.

Znane jest powiedzenie, że podróże kształcą. Czy zainteresowanie egzotyką w Pani przypadku wzięło się z wędrówek po odległych zakątkach świata czy raczej z korzeni i naturalnej potrzeby śpiewania po arabsku, hebrajsku, w jidysz, ladino czy macedońsku?

Zdecydowałam, że aby ta podróż była bardziej wiarygodna, tradycyjne pieśni wykonam w oryginalnych językach. To dodaje egzotyki. A dla mnie to kolejne wyzwanie. A ja lubię wyzwania.

Jest Pani przykładem na to, że warto mieć marzenia. Od dawna pragnęła Pani nagrać album utrzymany w stylistyce muzyki world. Zaproszenie do występu podczas festiwalu Warszawa Singera w 2012 r. ziściło te marzenia. Rozpoczęła Pani pracę nad projektem Transoriental Orchestra. Proszę o nim opowiedzieć.

Rzeczywiście zaproszenie na ten festiwal zapoczątkowało moją wielką przygodę. Chciałam dać ludziom coś innego niż kolejną interpretację aszkenazyjskich pieśni i odniesień do Skrzypka na dachu. Zdecydowałam się na repertuar, który pokaże jak bardzo różnorodna jest muzyka żydowska i jak wzajemnie przenikają się kultury i tradycje w zależności od szerokości geograficznej. Stąd moja podróż i przez wieki i przez świat, którą zaczynam na półwyspie Iberyjskim a kończę w Polsce. Możemy być poruszeni nutami z pogranicza flamenco, arabeski, rytmami bałkańskimi sefardyjskich żydów i ogromną melancholią aszkenazyjskiej wrażliwości. To szeroki wachlarz emocji i koloryt niosący radość i wzruszenia. Nikt nie pozostaje wobec nich obojętny.

 

Do współpracy przy projekcie Transoriental Orchestra zaprosiła Pani Atanasa Valkov, kompozytora filmowego i producenta muzycznego. Jak układała się ta współpraca? W jaki sposób dobierali Państwo muzyków i repertuar do koncertu?

Atanas to bardzo zdolny muzyk, kompozytor i producent na ogół poruszający się w przestrzeni muzyki ilustracyjnej wykorzystywanej do filmów i reklam. Ale także świetnie sprawdzający się w popowych aranżacjach takich, jak np. piosenki Za późno. Dzięki swoim bułgarskim korzeniom doskonale zna też muzykę etniczną i świetnie się w niej czuje. To na jego zdaniu polegałam w doborze instrumentarium, a tym samym muzyków. Jemu też zawdzięczam ostateczny skład orkiestry transorientalnej, która jest w tej chwili moją drugą rodziną. To wspaniali muzycy, którzy dzielą nie tylko moją pasję do nut orientalnych i etnicznych, ale i światopogląd absolutnie wykluczający rasizm, uprzedzenia i ksenofobię. Ten projekt pomaga nam mówić głośno o naszych przekonaniach. Jako muzycy wyrażamy to za pomocą muzyki.

Więcej w numerze

Rozmawiała: Anna Ziędarska

Partnerzy

abk_logo kdm_logo zpap_logo teraz_polska_logo bok_logo kt_com_logo kopd_logo mediatory_logo_2 logo_lp
zamek_krolewski_logo perly_medycyny_logo mfr_orzel2013_logo mgr_orzel2013 mpr_orzel2013 gat_2013_logo logo_pp spp_2013 egd logo
 bwl logo  thingsbulb  cbck logo orly_budownictwa_logo rig_logo_2  logo kart arena  Platforma  retail logo