Reklama
wyobrazic_sobie_dzwieki_2Rozmowa z Agnieszką Lewandowską-Kąkol, muzykologiem, dziennikarką, autorką książki „Dźwięki, szepty, zgrzyty”

Skąd wziął się pomysł na pani książkę „Dźwięki, szepty, zgrzyty”? Dlaczego to kompozytorzy zostali jej bohaterami?
Pomysł nie jest mój, wyszedł od wydawnictwa Fronda, które zaproponowało mi napisanie takiej książki. Wziął się on z obserwacji życia kulturalnego w Polsce na przestrzeni ostatnich lat. Doprowadziły one wydawnictwo do wniosku, że polska muzyka współczesna ma się dobrze, działa u nas wielu wybitnych, cenionych na świecie kompozytorów, ale mało znanych w kraju i że dobrze byłoby pokazać ich szerszej publiczności.

Czym kierowała się pani, wybierając swoich rozmówców, te 16 osób?
Wybór jest absolutnie subiektywny, co zaznaczam zresztą we wstępie. W sztuce przecież w ogóle nie ma kryteriów obiektywnych. Jestem muzykologiem i od wielu lat przyglądam się naszemu życiu muzycznemu, orientuję się mniej więcej, czym poszczególni kompozytorzy się zajmują. Tak więc dobór rozmówców był w pełni świadomy, aczkolwiek krótki czas na przygotowanie materiału, zaledwie trzy miesiące, sprawił, że ważna też była możliwość kontaktu z kompozytorami. Czas wakacyjny nie jest najlepszy na tego typu przedsięwzięcia. Ci, którzy znaleźli się w tej książce, na pewno i tak by trafili na jej karty. Są to osoby na tyle ciekawe i ich twórczość jest na tyle charakterystyczna i interesująca, że chciałam z nimi porozmawiać. Natomiast być może znalazłoby się jeszcze 2 czy 3 kompozytorów, z którymi nie mogłam nawiązać kontaktu ze względu na brak czasu.

Rozmawia pani ze starszymi twórcami, jak i młodymi. Czy widać tę różnicę pokoleniową? Czy dzisiaj kompozytor to już ktoś inny niż 50 lat temu?
Wydaje mi się, że tutaj nie ma reguł, to kwestia „osobnicza”, zależna od każdego indywidualnie. Na pewno w generacji starszej są kompozytorzy, którzy rozumieją swoją działalność-misję na sposób romantyczny jeszcze. Tutaj na pewno wymieniłabym Bernadettę Matuszczak, która wytwarza specyficzną aurę wokół swojej twórczości. Ale są też wśród nich twórcy, tacy jak Zygmunt Krauze, dla których nadal bardzo ważny jest eksperyment i to, by być odmiennym od innych. I tu już o spuściźnie romantycznej mówić trudno. Wśród młodszych kompozytorów przeważa „naukowa” tendencja w kompozycji. Badają oni na wszelkie sposoby dźwięk jako zjawisko akustyczne i z tego wyciągają wnioski dla swojej twórczości. Nie oznacza to jednak, że dla nich muzyka jest czymś zimnym, odczłowieczonym, bo dużą wagę przywiązują też do emocji, jakie ona wywołuje. Korzystają tylko z innego materiału dźwiękowego. Ale zarówno 50 lat temu, jak i dziś twórczość jest dla kompozytorów życiową pasją, „aktem bycia”, jak to powiedział w rozmowie Jerzy Maksymiuk.

Więcej w numerze
fot. archiwum Fronda

Partnerzy

abk_logo kdm_logo zpap_logo teraz_polska_logo bok_logo kt_com_logo kopd_logo mediatory_logo_2 logo_lp
zamek_krolewski_logo perly_medycyny_logo mfr_orzel2013_logo mgr_orzel2013 mpr_orzel2013 gat_2013_logo logo_pp spp_2013 egd logo
 bwl logo  thingsbulb  cbck logo orly_budownictwa_logo rig_logo_2  logo kart arena  Platforma  retail logo