Reklama
ryszard_gbiorczykDo końca XIX wieku, do czasów impresjonistycznej rewolucji, pejzaż realistyczny stanowił tylko tło w obrazie, czyli nie był uważany za samodzielny temat malarski. Tło wykonywali uczniowie mistrza, lub wynajmowani do tego zadania anonimowi malarze. Nie było to jednak regułą, gdyż niejeden sławny mistrz – włoski, hiszpański, francuski, brytyjski, fl amandzki, czy też polski, wykonywał wszystko własnoręcznie. Wielu malarzy postrzegało tło – „otoczenie” za czynnik, równorzędny względem innych elementów obrazu, taki który jest niezbędny, istotny dla wyrażenia tematu, ducha, klimatu, miejsca i czasu, czy osobistego przesłania. Tło bywało na tyle ważne, że malarz mógł uważać, iż nikt nie jest w stanie wykonać go lepiej od niego samego. Powszechnie znany jest casus Michała Anioła, malującego sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej na specjalnie dla niego wykonanym rusztowaniu, umieszczonym tuż pod sklepieniem. Ze względu na technikę szybko schnącego fresku malował on pospiesznie, najczęściej leżąc.

Ryszarda Gbiorczyka także nikt nie zastąpi. Sam sobie jest mistrzem, w sanktuarium malarstwa pejzażowego, mającego status pełnoprawnej, samoistnej dyscypliny. Niejeden dzisiejszy profesor akademii postrzegany jako „nowoczesny” – starszy czy młodszy, powie: pejzaż to nie moja sztuka, to nie ja! Znam ich wielu, akademików, i wiem, widzę, że to najczęściej pseudonowoczesna sztampa, uleganie, ale i zarazem dla nich próg nie do przeskoczenia, bo dobra sztuka to „wysiłkowa sztanga”, której nie podniosą, nie udźwigną, to po prostu przekracza próg ich możliwości warsztatowych tudzież ich ubogiego, pseudonowoczesnego myślenia o sztuce i życiu. Czy są za słabi, aby przeciwstawić się fi lmikowym „wciskom w dysk”, np. najnowszym, bo w maju tego roku prezentowanym pracom Katarzyny Kozyry (absolutne amatorstwo, bezsensowne, nudne fi lmiki rzucane na ścianę, fi rmowane ostatnio, w maju 2012 przez profesorów i rektorów warszawskiej ASP w reprezentacyjnym salonie na Traugutta! Podobnie w pobliskiej państwowej „Zniechęcie” można do niedawna było obejrzeć neonowe rurki, plastikowe pręciki, fallusy, kartoniki przylepione do piętnastometrowej ściany, od podłogi do sufi tu, nudne fi lmiki, etc., wystawa zatytułowana została symptomatycznie „Nowa rzeźba?”).


Więcej w numerze

Partnerzy

abk_logo kdm_logo zpap_logo teraz_polska_logo bok_logo kt_com_logo kopd_logo mediatory_logo_2 logo_lp
zamek_krolewski_logo perly_medycyny_logo mfr_orzel2013_logo mgr_orzel2013 mpr_orzel2013 gat_2013_logo logo_pp spp_2013 egd logo
 bwl logo  thingsbulb  cbck logo orly_budownictwa_logo rig_logo_2  logo kart arena  Platforma  retail logo