Reklama

mordaRozmowa z Arturem Rucińskim, śpiewakiem operowym

Jest pan wybitnym śpiewakiem, występuje na najznamienitszych scenach operowych świata. Cofnijmy się jednak pamięcią do początków pańskiej kariery. Jak to się zaczęło?
 
Początki mojej kariery sięgają lat studenckich. Po wygraniu konkursu im. Adama Didura w Bytomiu zostałem zaproszony przez dyrektora Opery Kameralnej w Warszawie, Stanisława Sutkowskiego, do wzięcia udziału w tournée po Hiszpanii z zespołem Warszawskiej Opery Kameralnej. Dyrektor zaproponował mi rolę Papagena w „Czarodziejskim flecie” Mozarta. Dla mnie jako studenta był to skok na głęboką wodę z uwagi na bardzo krótki okres przygotowań i prób, trudną aktorsko (lecz nie wokalnie) rolę z obszernym materiałem pamięciowym wykonywaną zgodnie z tradycją w języku oryginału, w tym przypadku niemieckim. Tournée udało się znakomicie, było dla mnie egzaminem z wytrzymałości, odporności na stres i sprawdzianem przydatności w przyszłej drodze zawodowej. W trakcie studiów występowałem, śpiewałem koncerty m.in. w filharmoniach i różnych salach koncertowych w Polsce, ale tournée było pierwszym małym kroczkiem do późniejszej kariery.
 
Drugi poważny krok w mojej karierze to zaproszenie z Opery Narodowej w Warszawie. Miałem zaśpiewać tytułową rolę Oniegina w reżyserii Mariusza Trelińskiego, już wówczas wysoko cenionego po sukcesie m.in. „Madame Butterfly”. Dla mnie, człowieka na ostatnim roku studiów, który pod koniec nauki otrzymał propozycję zaśpiewania w tej produkcji, było to dużym wyróżnieniem.
 
 
Po niewątpliwym sukcesie „Oniegina” dostałem wiele propozycji z różnych teatrów w Polsce, z możliwością grania w repertuarze, w którym mój głos mógł stopniowo dojrzewać. Były to głównie role z repertuaru Mozarta, Pucciniego, Czajkowskiego, Verdiego, wszystkie w repertuarze lirycznym. Uważam, że każdy młody śpiewak powinien przede wszystkim znać swoje możliwości i być bardzo ostrożnym w doborze ról. Nie powinno się zbyt prędko przyjmować ról ciężkich, dramatycznych, w trosce o prawidłowy rozwój głosu. Przez 5–6 lat śpiewałem głównie w Polsce w teatrach operowych i filharmoniach, od czasu do czasu dostając też zaproszenia z sąsiednich krajów, jak np. z Czech, Słowacji, Bułgarii. W tym czasie miałem okazję przygotować duży repertuar, śpiewałem role, które uznałem za najbardziej odpowiednie dla mojego głosu. Cały czas pracowałem nad poprawą mojej techniki.
 
Moim następnym dużym krokiem i sukcesem na scenie międzynarodowej było zaproszenie mnie (po uprzednim przesłuchaniu) przez jednego z najwybitniejszych dyrygentów naszych czasów, Daniela Barenboima, do wykonania roli Oniegina na scenie w Staatsoper w Berlinie. Oniegin jest dla mnie szczęśliwą rolą, jedną z bardziej ulubionych, która otworzyła mi wiele drzwi na świecie.
 
Podczas jednego ze spektakli „Oniegina”, ponad 2 lata temu w Warszawie, obecny był na widowni agent z wielkiej między- narodowej agencji operowej IMG, Gianluca Macheda, który po spektaklu zaproponował mi współpracę. W trakcie niej zdobył dla mnie wiele wspaniałych kontraktów, które zaowocowały w przyszłości.
 
 

Więcej w numerze
fot. Karol Zapała

 

 
 

Partnerzy

abk_logo kdm_logo zpap_logo teraz_polska_logo bok_logo kt_com_logo kopd_logo mediatory_logo_2 logo_lp
zamek_krolewski_logo perly_medycyny_logo mfr_orzel2013_logo mgr_orzel2013 mpr_orzel2013 gat_2013_logo logo_pp spp_2013 egd logo
 bwl logo  thingsbulb  cbck logo orly_budownictwa_logo rig_logo_2  logo kart arena  Platforma  retail logo