Reklama
HiFi_088Zestaw markowego sprzętu, z odpowiednimi kolumnami, osobnym odtwarzaczem CD i wzmacniaczem, to atrybuty świadomego melomana, który o muzyce i czystości dźwięku wie wszystko. Dla niego jest jasne, że muzyka to sztuka. A stąd już niedaleko do kultury słuchania. Także jazzu.

Jazz to dla wielu wolność. Muzyka dla koneserów, bardzo silnie nacechowana emocjonalnie, ale też dająca relaks, wyciszenie i odpoczynek. Historia tego gatunku jest wprost zdumiewająca.
Narodził się z bluesa i gospel. Na przełomie XIX i XX wieku ewoluował, stając się muzyką świadomą i z charakterem, dającą ukojenie ludziom z samego dna amerykańskiej hierarchii społecznej – czarnej biedocie pracującej na plantacjach. I właśnie przez te plantacje, rynsztoki oraz domy uciech wiodła jego „kręta” droga na wielkie salony. W latach 30. jazz stał się ówczesnym odpowiednikiem muzyki pop,a dekadę później – wzniósł się na artystyczne wyżyny. Od tamtego czasu uchodzi za jedyny nurt w muzyce, który może konkurować z europejską muzyką poważną. I tak w ciągu stu lat jazz przeobraził się we własne przeciwieństwo – będąc u zarania muzyką plebsu, awansował dziś do wyższych sfer.
Moda na jazz od wielu lat towarzyszy Europejczykom. Festiwale holenderskiego North Sea, szwajcarskiego Montreux czy włoskiej Sieny – są dzisiaj ważną paralelą do tego wszystkiego, co z sobą niesie tzw. kultura słuchania i obcowania z wielką sztuką.

Kultura słuchania

„Kultura słuchania muzyki” to pojęcie szalenie złożone, obejmujące – z jednej strony – szereg zjawisk z pogranicza socjologii i psychologii kultury w ogóle, takich jak wychowanie i tradycje rodzinne, wzorce zachowań i wykształcenie,
indywidualna wrażliwość, horyzonty myślowe i doświadczenie, a z drugiej – aspekt czysto materialny, czyli warunki akustyczne i techniczna jakość sprzętu odsłuchowego. W tym sensie „kultura słuchania” zaczyna się w momencie, gdy stykamy się ze sprzętem wyższej klasy. Najpierw musimy się zdystansować od panującej powszechnie dźwiękowej magmy generowanej przez zastępy najtańszych miniaturowych gadżetów. Sprzęt wyższej klasy to sprzęt hi-fi,high-end, czy mówiąc ogólnie – audiofilski, tworzony z myślą o słuchaniu muzyki. To pojemna kategoria zawierająca zarówno urządzenia za, przykładowo, 1000 jak i 100 000 zł, więc naturalnym będzie wielkie zróżnicowanie jakościowe w jej obrębie, niemniej obcując z takim sprzętem mamy pewność „kulturalnego słuchania”.
Ową kulturę możemy podnieść na daleko wyższy poziom, właściwie konfigurując konkretny zestaw audio, zapewniając mu odpowiednie warunki akustyczne (adaptacja pomieszczenia), rozmieszczenie i połączenia. Przyznajmy – to czasami żmudne i czasochłonne zabiegi, ale zwykle ich wynik przekracza najśmielsze oczekiwania.
Zdeklarowany audiofil uzna je za nieodzowne do wydobycia całego dźwiękowego potencjału drzemiącego w sprzęcie.
W HiFi Clubie oferujemy szeroką gamę urządzeń najwyższej klasy oraz fachową pomoc w ich doborze i optymalnym ustawieniu,a trafność wyborów i konfiguracji potwierdza rosnące grono stałych klientów. HiFi Club powstał w roku 2001. Wcześniej jednak, jeżdżąc po świecie, podpatrywaliśmy pracę najlepszych sklepów w Nowym Jorku, Londynie i Berlinie, dojrzewając do realizacji wielkiego marzenia. Chcieliśmy stworzyć coś więcej niż sklep, coś innego niż salon...

High Fidelity znaczy wysoka wierność

Od początku byliśmy gorącymi zwolennikami i obrońcami pełnowymiarowego i wiernego naturze brzmienia, a zatem i sprzętu najwyższej klasy, określanego też mianem high-end, zdolnego ów dźwięk odtworzyć. I takimi pozostaliśmy – wbrew modzie na coraz mniejsze i coraz gorzej grające plastikowe gadżety ze znakiem MP3.
W konsekwencji skupiliśmy uwagę na markach-legendach będących elitarną śmietanką świata muzycznego sprzętu.
Na myśl przychodzi tu chociażby norweska firma Electrocompaniet, którą założyli ponad 30 lat temu dwaj utalentowani projektanci wzmacniaczy: Matti Otala i Jan Lohstro. Ich konstrukcje zdobyły sobie wysokie uznanie w uszach audiofilów na całym świecie. Pod nowym kierownictwem firma ponownie obecna jest w Polsce, z gamą nowych modeli wzmacniaczy i znakomitych odtwarzaczy.
Renoma, prestiż, niezawodność – to skojarzenia, jakie budzi inna marka – McIntosh. Światowej sławy amerykański producent niezniszczalnych i wspaniale grających wzmacniaczy lampowych zaproponował także referencyjny przetwornik i transport CD.
W kwestii kolumn głośnikowych niedościgniony jest Jim Thiel,amerykański konstruktor, ekspert w dziedzinie przetworników współosiowych. Thiel uważa, że wierne oddanie tonacji, przestrzeni, szybkości i dynamiki dźwięku wymaga zachowania oryginalnych związków pomiędzy głośnością, rytmem i synchronicznością brzmienia (zgodność amplitudy, czasu i fazy). Robi to nad podziw dobrze. Z kolei założona w 1980 roku przez trójkę fanatyków muzyki: małżeństwo Karen i Jacka Sumnerów oraz Carla Smitha,firma amerykańska Transparent Audio, wytwarza doskonałej jakości kable. Są one robione z miedzi o klasie czystości 5N (99,999%), wyposażone w rozbudowane moduły filtrujące. Cechą podstawową tych przewodów jest nieprzeciętnie przejrzyste i wyraziste brzmienie. Niekwestionowanym członkiem elitarnej grupy sprzętu high-end jest demiurg analogowej magii, amerykańska firma VPI Industries, założona przez Harry’ego Weisfelda. 25 lat istnienia, 25 nagród na całym świecie i 15 bezkonkurencyjnych produktów (w tym również doskonałe ramiona gramofonowe i maszyny do czyszczenia płyt), to jej bezsporny dorobek. Pośród siedmiu gramofonów znajdują się modele wielokrotnie nagradzane:
Scout, TNT i HR-X (produkty roku według magazynu „hi-fi+”).
Natomiast brytyjski Wilson Benesch od 15 lat specjalizuje się w unikalnych aplikacjach wyrafinowanych materiałów kompozytowych do kolumn głośnikowych i gramofonów. Nawet pobieżny rzut oka na produkt uświadamia rzeczywiste wyżyny jakości. Potwierdzeniem są unikalne w skali świata autorskie opracowania: A.C.T. (Advanced Composite Technology) oraz Isobaric Tactic
System.


Kiedy muzyka jest czymś więcej niż tylko hałaśliwym tłem?

W wydaniu wspomnianych wcześniej „bzyczących zabawek” muzyka, a jazz w szczególności, jest raczej sumą deformacji, zniekształceń i braku dźwięku,niż jakością i sztuką. Ta pojawia się wraz ze sprzętem dedykowanym muzyce,umożliwiającym, na początek, przynajmniej poprawną identyfikację instrumentów i głosów.
Każdy następny krok na drodze podnoszenia jakości zestawu (będący zarazem krokiem wzwyż na drabince cen), jego wzajemnego zestrojenia i prawidłowego rozmieszczenia, przenosi nas dalej w krainę czarów, odkrywając kolejno piękno barw, faktur i odcieni dźwięku, bogactwo i naturę brzmienia instrumentów, ich artykulacji i gabarytów, bezmiar niesłyszanych wcześniej szczegółów, a wreszcie – głębię i trójwymiarowość sceny muzycznej, plastyczność i substancjalność dźwięku, niuanse interpretacji i ekspresji oraz aurę miejsca, a nawet sposób realizacji nagrania.
Często mówi się o zjawisku „odpowiedniości” czy predyspozycji określonych modeli sprzętu audio do tego lub innego rodzaju muzyki. Warto jednak wiedzieć,że spotykamy się z nim głównie na poziomie urządzeń średniej klasy,powstających w wyniku szeregu kompromisów. Tak zwany high-end, „sprzęt z najwyższej półki”, jaki proponuje HiFi Club, jest zdecydowanie bardziej uniwersalny, ponieważ ideą naczelną przy jego projektowaniu i konstrukcji była prawdziwie wierna i kompletna reprodukcja dźwięku, nie zaś cięcie kosztów, łatwość montażu czy względy czysto marketingowe.

Więcej w Magazynie Świat Elit

Partnerzy

abk_logo kdm_logo zpap_logo teraz_polska_logo bok_logo kt_com_logo kopd_logo mediatory_logo_2 logo_lp
zamek_krolewski_logo perly_medycyny_logo mfr_orzel2013_logo mgr_orzel2013 mpr_orzel2013 gat_2013_logo logo_pp spp_2013 egd logo
 bwl logo  thingsbulb  cbck logo orly_budownictwa_logo rig_logo_2  logo kart arena  Platforma  retail logo